Content, czyli po prostu treść.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Content, czyli po prostu treść, może stanowić narzędzie samo w sobie, które przyniesie Wam wiele korzyści. Jeśli kiedyś, choć przez chwilę pomyśleliście: jak to możliwe, że pisanie tekstu na stronę czy wrzucenie jakiegoś obrazka może przynieść korzyść – to ten tekst jest zdecydowanie dla Was.

Content — jakie treści umieszczać na stronie www?

Załóżmy, że udało Ci się już stworzyć swoją stronę (jeśli nie, odsyłam Cię do tekstu Piotra, o strategii tworzenia strony lub tekstu Tomka, o samym procesie tworzenia strony www). Patrzysz teraz niczym Bóg, na istniejący, ale pusty świat. Zapełnienie go wydaje się masą trudnej do wykonania pracy. Najlepiej więc zacząć powoli i spokojnie.

Jeśli wcześniej zaplanowałeś sobie, jak chcesz mówić do swoich odbiorców — część zadania masz już za sobą. Jeśli jednak tego nie zrobiłeś — to odpowiedni czas na takie przemyślenia. Content na Twojej stronie powinien być spójny. Co to znaczy? To znaczy, że warto zachować pewien motyw przewodni, tworząc treści. Mowa tutaj między innymi o fontach, kolorach strony, czy tekstach na blogu, sposobie pisania ich, zdjęciach, jakie umieszczamy, czy komunikacie zachęcającym do zapisu na newsletter! Tak, trzeba mieć oczy dookoła głowy i zwracać uwagę na szczegóły. Początki mogą wydawać się trudne, ale pamiętajcie, że czas upłynie i tak, a im szybciej zaczniecie, tym więcej zrobicie i lepsze efekty osiągniecie. Część z tych rzeczy możesz odznaczyć jako wykonaną, jeżeli Twoja strona została stworzona poprawnie – to szablon graficzny zazwyczaj definiuje odpowiednie stylowanie poszczególnych elementów witryny.

Część masz już uzupełnione – stronę z kontaktem, treści strony głównej – zrobiłeś/zrobiłaś to podczas etapu tworzenia strony. Jeżeli coś nie gra, warto je teraz ostylować i poprawić, a kiedy ten etap będziesz mieć za sobą: przystąp do tworzenia contentu na bloga.

O pozytywnym wpływie content marketingu pisałam tutaj. Dlatego tutaj krótko: na blogu zazwyczaj umieszczamy teksty, do których dołączamy przynajmniej jedną grafikę. Może to być zdjęcie, obraz czy infografika, która kondensuje informacje z tekstu. Jeśli opisujesz case study lub jakieś wydarzenie warto również dodać materiał wideo. Warto więc przygotować sobie na początek przynajmniej 4 tematy, które będziesz chciał opisać na blogu i które wpiszą się we wcześniej wybraną przez Ciebie strategię (nie zapominamy o tym! Po to ją tworzyliśmy, żeby nam służyła ;). Do nich poszukaj od razu pasujących materiałów foto/wideo i ruszaj do pisania. Ta kolejność zależy od Ciebie i Twojego stylu pracy, jednak — co próbuję przez to powiedzieć — pamiętaj o tych 2 elementach. Czyli: tekst + foto/wideo.

O czym pisać, żeby mnie czytali?

Odwieczny problem wszystkich twórców tekstu. W przestrzeni internetu jest o tyle prościej, że dostępnych jest szereg narzędzi, które pozwolą Ci sprawdzić, jakich treści szukają użytkownicy. To najbardziej sprawny sposób, żeby dostarczyć im poczytne treści, które będą miały potencjał do bycia udostępnionymi dalej. Co za tym idzie — więcej osób dowie się o Twojej stronie i zacznie wyrabiać sobie o niej (i o Tobie) zdanie. Dlatego ważne jest, żeby treści na stronie były dobrej jakości. Bez błędów ortograficznych, literówek czy podwójnych spacji.

Jeśli chodzi o poszukiwanie tematów, to podzielę się z Wami 3 narzędziami, z których korzystamy w eCommerce Team:

Google Search Console — po skonfigurowaniu tego narzędzia, dostaniesz informację o tym, w jaki sposób Twoja strona jest wyszukiwania w internecie. Będziesz widział konkretne zapytania wpisywane w wyszukiwarkę Google. Wystarczy, że skorzystasz ze swojej eksperckiej wiedzy i odpowiesz na pytania, które się tam pojawiają.

Semstorm — a w nim generator tematów, dzięki któremu poznasz pytania, które użytkownicy najczęściej kierują do wyszukiwarek. W ten sposób znajdziesz ciekawe pomysły na teksty oraz będziesz mieć możliwość doprecyzowania swoich tekstów pod SEO.

Analiza własnych działań: czy jest jakaś grupa pytań, z którymi ciągle zwracają się do Ciebie klienci? A może są jakieś pytania, które nieodłącznie są związane z Twoim produktem (na przykład jaki rozmiar pierścionka dobrać, jeżeli jesteś jubilerem)? To gotowe tematy do rozwinięcia na blogu.

PROTIP:
Możesz znaleźć temat wykorzystując Google. Wystarczy, że zaczniesz wpisywać tekst związany z Twoją stroną w wyszukiwarkę, a ona podpowie Ci najczęściej zadawane pytania

Temat tematem, ale content potrzebuje czegoś więcej.

Czyli ubieramy temat w słowa — szerzej. To, w jaki sposób piszemy, po raz kolejny zależy od strategii, jaką obraliśmy. Niemniej jednak na etapie pisania mogą pojawić się kłopoty. I tutaj z pomocą przychodzą narzędzia do sprawdzania treści pod kątem poprawności. Polecam Wam dwa:

Language Tool (darmowy) — dzięki niemu odnajdziesz w tekście myślniki, które powinny być dywizami, brakujące przecinki, czy błędy ortograficzne.

Semstorm — a w nim edytor treści. Jest w wersji beta, ale całkiem sprawnie radzi sobie z wyszukiwaniem błędów. Dodatkowo daje możliwość sprawdzenia tekstu i tytułu pod kątem SEO. Zaznacza również potencjalnie niezrozumiałe zdania, dla “przeciętnych zjadaczy chleba”.

Jeśli stworzyliśmy poprawny ortograficznie i gramatycznie tekst, potrzebujemy jeszcze grafiki. Tutaj polecam strony takie, jak:

Canva — świetne narzędzie dla laików, ale również dla osób, które wcześniej miały do czynienia na przykład z Photoshopem, ale chcą szybko stworzyć prostą grafikę. W Canvie dostępnych jest wiele gotowych szablonów, masa fontów czy elementów graficznych. Posiada również wiele formatów grafik, przydatnych w różnych miejscach, nie tylko na strony www.

Unsplash — strona z ponad milionem darmowych zdjęć, dostępnych w wielu tematykach. Rzadziej używana niż inne stocki z fotografiami, dlatego istnieje mniejsza szansa, że któraś z polskich stron będzie miała takie samo zdjęcie jak Twoja.

Envato Elements — strona, z której możesz pobierać zdjęcia, grafiki, fonty, wideo i wiele innych, płacąc subskrypcyjnie. Podobnych stron jest bardzo dużo.

Po raz kolejny, przy wyborze grafik na stronę (szczególnie obrazków wyróżniających, które są okładką tekstu) zwracaj uwagę na ich spójność. Dobrze jest trzymać się ustalonej kolorystyki, czy stylu. Ważne oczywiście jest też, żeby grafika przedstawiała jak najbliżej temat artykułu, lub humorystycznie do niego nawiązywała.
Jeśli chodzi o osadzanie wideo w artykule, najczęściej wystarczy po prostu link. Platformami, których używa się — najczęściej są: YouTube lub Vimeo.

… to trochę trudne jest.

Jeśli tak pomyślałeś, to wcale Ci się nie dziwię — i nie czuj się z tym źle. Wiele firm zleca tworzenie contentu copywriterom. Oto co powinieneś wiedzieć, przed rozpoczęciem współpracy z copywriterem:

  • Przygotuj jak najbardziej merytoryczny, krótki tekst, wokół którego copywriter będzie mógł obudować treść. Określ, do czego będzie Ci on potrzebny, kim jest Twój odbiorca oraz, jeśli tekst jest o produkcie: jakie są jego mocne i słabe strony.
  • Poproś o próbkę umiejętności — wielu copywriterów ma podpisane umowy o poufności i nie może publikować wszystkich swoich dzieł, które być może zechcą wysłać Ci w prywatnej wiadomości. W ten sposób uchronisz się również przed naciągaczami — wyłapując ewentualne błędy lub głupoty napisane dla innych klientów.
  • Uzgodnij konkretny deadline — pamiętaj, że narzucenie terminu na “za trzy dni” to nie jest ustalenie a narzucenie. Uzgodnienie polega na komunikacji przynajmniej dwóch osób 🙂

Niech nie będzie samotny, ten content.

Rzecz o błędzie, który popełnia wielu. Tworząc treści — musisz pamiętać o tym, że reakcje odbiorców lub ich brak to bardzo ważna odpowiedź zwrotna. W skrócie: analizuj. Czasem pisanie tekstów może być Twoim hobby i sprawiać Ci wiele radości, ale język, którego używasz, jest dość skomplikowany lub niezrozumiały. W efekcie temat przyciąga czytelników, ale po pierwszym akapicie mają dość i zamykają stronę. Czasem możesz czuć się jak rzemieślnik, pisząc teksty z trudem, trzymając się dość sztywno zasad, jednak Twoje teksty przyciągają odbiorców i robią z nich wiernych czytelników.

Tylko skąd masz o tym wiedzieć, jeśli nie badasz w żaden sposób ruchu na swoim blogu?

Bo o ile w kontekście Facebooka czy Instagrama łatwo zobaczyć, czy treść się podoba (polubienia, komentarze, udostępnienia) — o tyle na stronie jest to trochę mniej widoczne. Dlatego polecamy narzędzia do badania contentu, takie jak:

Google Analytics — dzięki niemu masz możliwość sprawdzenia, jakie strony najczęściej odwiedzają użytkownicy w ramach Twojego serwisu, ile czasu spędzają na Twojej stronie, skąd pochodzą przekierowania i wiele, wiele innych.

Semstorm — analizując w nim swoją stronę — jesteś w stanie sprawdzić, ile słów kluczowych z Twojej strony znajduje się w pierwszej 10 wyszukiwań, jaka jest Twoja konkurencja w naturalnych wynikach wyszukiwania oraz jak zmienia się pozycja Twojej strony wraz z nasycaniem jej słowami kluczowymi 🙂

SEO a content.

Tutaj po więcej treści odsyłam Was, po raz kolejny, do artykułu “Content marketing – dlaczego warto prowadzić blog firmowy?”. Rzecz polega na tym, że tworząc treści nasycone słowami kluczowymi — ściągamy do siebie użytkowników szukających tych treści w wyszukiwarce. Im wyższa pozycja w Google — więcej ruchu organicznego. Warto więc (jak już wspominałam wyżej) szukać za pomocą dostępnych narzędzi takich słów kluczowych, które generują dość spory ruch, a nie ma w nich dużej konkurencji w wyszukiwaniu. Dzięki temu jest większa szansa, że nasz tekst będzie wyświetlany nawet na pierwszym miejscu. Jeśli do tego zoptymalizujesz wpis pod SEO (korzystając np. z Semstorm) — ta szansa rośnie jeszcze bardziej. Dobrą praktyką jest, jeśli zależy nam bardzo na SEO, lub jeśli mamy tekst, który pozycjonuje się wysoko, ciągłe monitorowanie jego pozycji i optymalizacja w razie potrzeby, żeby nie utracić wysokiej pozycji.

Treści i ich wpływ na przywiązanie użytkowników.

Tutaj przytoczę przykład z mechanikiem — blogerem:
“Powiedzmy, że mamy firmę, która działa głównie offline. Niech będzie to mechanika samochodowa. Właściciel nie prowadzi sklepu internetowego ani social media. Czasami, z pasji, pisuje na bloga. Pokazuje nowinki na rynku, a któregoś razu trzem osobom pomagał wybrać samochód, więc stworzył tekst, w którym podpowiada, na jakie elementy zwrócić uwagę, gdy poszukuje się pojazdu. Jego artykuły są ciekawe i trafiają do fanów motoryzacji, osób posiadających samochody lub takich, którzy dopiero je kupią.

Tak pisane teksty sprawiły, że zebrał on już grono czytelników, którzy regularnie sprawdzają, czy coś zamieścił – mogą to być jego potencjalni klienci. Pokazał się jako człowiek znający się na samochodach, chętnie udzielający rad i pomocny. Wypisz wymaluj – ekspert, jakiego potrzebuję, gdy mój samochód postanowi się zbuntować. Przez zupełnie nieświadomy content marketing udało mu się wykreować wizerunek zachęcający do skorzystania z usługi.

Dzięki temu, że użytkownicy są zaangażowani w jego treści, które są unikalne, a artykuły są pisane tak, że wyczerpują dany temat — pozycjonują się wyżej niż inne. Dzięki temu co miesiąc kilkaset osób z całego kraju trafia na jego blok, gdy szukają odpowiedzi na pytania >>jaki samochód kupić w 2020<< oraz >>czarne spaliny – jaki może być powód?<< W ten sposób zrealizowane zostały dwa, najczęściej pożądane przez właścicieli strony cele.”

A tymi celami są: SEO oraz wizerunek eksperta. Dodatkowo tworzą się fani, których sentyment do tego mechanika rośnie z każdym tekstem, pełnym zaangażowania, pasji i wiedzy.

Co więcej, można zrobić, żeby zwiększyć przywiązanie użytkowników?

Pierwszą radą jest publikowanie cyklicznie, na przykład raz w tygodniu. Będzie to bodźcem, który sprawi, że niektórzy zaczną regularnie odwiedzać Twojego bloga, żeby sprawdzić, co się na nim pojawiło.

Drugą radą jest linkowanie pomiędzy treściami. Przydaje się, kiedy chcesz się odwołać do wcześniej powstałego tekstu (tak jak zrobiłam to wyżej), lub wytłumaczyć, w przeznaczonej do tego przestrzeni, konkretne określenie. Dzięki temu użytkownicy czytając Twoje teksty — widzą, że dbasz o dostarczanie im jak najwięcej wiedzy, oraz czują się “zaopiekowani”, bo tłumaczysz im to, co niezrozumiałe. Dzięki temu wzrasta komfort czytania Twoich tekstów, a co za tym idzie — użytkownicy mają pozytywne skojarzenia i szybciej przywiązują się do Twojego bloga, czy strony.

Uff… To ostatni akapit.

Obiecuję, że ostatni. Cieszę się, że przebrnęliście przez mój (najdłuższy do tej pory) tekst. Traktuje on dość wąsko o tworzeniu contentu, mam nadzieję, że choć trochę zachęci Was do ubogacania swoich stron o kolejne treści. W razie pytań jesteśmy do dyspozycji!

Bożena Kurzyńska

Bożena Kurzyńska

Stażystka w eCommerce Team. Studentka drugiego roku na kierunku Mediaworking.